WITAMY
Żeglarstwo
to dynamika. To również konsekwencja ...
Zaistnienie w żeglarstwie podkreśla prestiż i potencjał.
Najwyżej postawione cele, może realizwać tylko najlepszy zespół.
• optymizm • profesjonalizm • entuzjazm • poświęcenie
To cechy naszego zespołu.
To jednak nie wszystko...
Nasz cel to: walka o medal w najbardziej prestiżowej imprezie
sportowo-medialnej na świecie - Igrzyskach Olimpijskich w LONDYNIE w 2012.
NEWS
04 IV 2012
Kolejny bardzo dobry dzień dla naszej załogi.
Dzisiaj wiatr był podobny co do siły jednak o wiele mniej przewidywalny
niż wczoraj.
Nachodzace chmury powodowały duże zmiany w kierunku i sile co odrobine
komplikowalo nam żeglowanie. Spowodowało to rowniez bardzo ciasna walke
miedzy lodkami i nieraz robilo nam sie goraco gdy trzeba bylo mijac się
z lodkami na centymetry.
W związku z tym prawdopodobnie przezylam dwa male zawaly serca :)
Mimo wszystko udało nam się wyjść z tego obronna ręka
i zanotowaliśmy dwa bardzo dobre miejsca w wyścigach: 13 i 3.
Oznacza to, ze jutro na wyscigi zakładamy niebieskie koszulki potwierdzające
nasze 2 miejsce w klasyfikacji ogólnej!!!
03 IV 2012
Zwlekalysmy z napisaniem pierwszej relacji aby nie zapeszyc, chociaż
nawet teraz mam podobne uczucie.
24.03 zaczelysmy kolejne i już ostatnie zgrupowanie na Majorce wliczając
w to regaty Pucharu Świata kończące nasze treningi. Zawody te są o tyle
dla nas ważne, ze nie tylko podsumowuja nasze przygotowania do sezonu
ale rownież są dla nas jedna z trzech imiennych, krajowych eliminacji
do Igrzysk Olimpijskich. Kolejnymi imprezami eliminacyjnymi bedą puchar
świata we francuskim Hyeres oraz Mistrzostwa Świata w Barcelonie, gdzie
będziemy walczyć o przepustkę dla kraju na Igrzyska.
Ostatnie dni spędziliśmy na przygotowywaniu łódki i startach w próbnych
wyścigach razem z mezczyznami. Nie mogliśmy się nadziwić jak dobrze nam
szło w bardzo silnej stawce. Upewnilysmy się ze nasza prędkość jest bardzo
dobra oraz zauważyliśmy ze zeglujemy teraz dużo rozsądnej, bez popełniania
taktycznych błędów które zdarzały nam się wcześniej. Zaowocowało to wygraniem
kilku wspólnych wyścigów lub miejscami w ścisłej czołówce. Dzięki temu
spokojnie podeszlysmy do pierwszych dzisiejszych wyścigów.
Jeśli chodzi o nasze wyniki to najlepiej zacząć od tego ze dzisiaj wygralysmy
swój pierwszy wyścig w Pucharze Świata.
Łatwo nie było, po ciężkim starcie musialysmy znaleźć szybko jak najlepsze
miejsce do zrobienia zwrotu i kontynuowania żeglowania na czystym wietrze.
Sprawa była na tyle skomplikowana ze zaraz po starcie wymieszlysmy się
z grupa chłopaków którzy startowali przed nami, więc na jednym boku nagle
ścigalo się ze sobą prawie 100 lodek. Decyzja o miejscu do zwrotu okazała
się bardzo dobra, więc szybko oderwalysmy się od całego peletonu i uwagę
poswiecilysmy tylko na prędkości łódki. Przed górna boja nie mogliśmy
się połapać gdzie jest reszta dziewczyn bo zrobił się ogromny tłok, okazało
się jednak ze boje ominelysmy jako 2 zaraz za brytyjkami. Świetna praca
na pełnym spowodowała ze bylysmy dużo od nich szybsze i kolejna boje ominelysmy
już jako pierwsze. Dalej już tylko powiekszalysmy nasza przewagę aby spokojnie
dowieźć pierwsze zwycięstwo do mety.
W kolejnym wyścigu zyskalysmy na trasie 10 miejsc i skonczylysmy na
11 pozycji. Ogólnie zajmujemy teraz 4 pozycje, wyniki na stronie: http://www.trofeoprincesasofia.org/resultados4.html
To był nasz najlepszy dzień w regatach tej rangi. Jesteśmy bardzo zadowolene
ze swojej żeglugi oraz spokoju jaki panuje na łódce, dzięki temu udaje
nam się zyskiwać cenne metry i miejsca.
Jutro według prognozy kolejny dzień zmagań w podobnych warunkach wiatrowych.
Pozdrawiamy!
Aga i Jola
23 III 2012
15 dni naszego ostatniego zgrupowania na Majorce przebiegły niezauważenie
szybko. Aż cieżko uwierzyć ze przez ten czas zrobiliśmy tak wiele. Wliczając
w to dziesiątki godzin spędzonych na speed testach, pomiar masztów i kupno
i przygotowanie tego upragnionego, kolejne godziny porównywania prędkości
aż po regaty treningowe które odbyły się w zeszły weekend.
Nowy maszt momentalnie rozwiązał wszelkie nasze problemy z prędkością,
teraz nie tylko pływamy tak samo szybko jak najlepsi ludzie na świecie
ale nawet szybciej.
Pierwsze tego przesłanki przyniosły nam wyścigi treningowe połączone z
duża ekipa niemiecka, gdzie nie mialysmy żadnego problemu aby pływać na
czele stawki i wygrywać wyścigi.
Największym jednak dla nas i naszego sprzętu sprawdzianem były regaty
"Arenal Training Cups Trophy" gdzie mialysmy możliwość ścigania
się z najlepszymi zawodniczkami na swiecie przy praktycznie wszystkich
warunkach wiatrowych. Cieszy nas fakt ze bez problemu walczyliśmy o czołowe
miejsca i nie popelnialysmy większych błędów taktycznych. Szczególnie
zacięta walkę stoczylysmy z dwukrotnymi mistrzyniami swiata-Holenderkami,
ktore w Australii "skasowaly" nasza poprzednia lodke. Wielka
satysfakcje sprawilo nam jak po bliskiej walce odpierajac skutecznie ich
ataki, konczylysmy wyscigi przed nimi. Całe regaty pewnie skonczylybysmy
na dużo lepszym miejscu, gdyby ostatniego dnia Majorka nie zaskoczyła
Joli wysoką falą, która skutecznie zmusiła nas do rezygnacji z wyścigów
(Jola cierpi na chorobę morską i zawsze w tych warunkach oraz w trakcie
regat musi zażywać tabletki). Niemniej jednak nawet walcząc z własnymi
słabościami udało nam się tego dnia na górnej boi zameldowac na 3 miejscu,
niestety w dalszej części wyścigu organizm Joli zwyciężył i musiałysmy
po nierównej walce oddać to dobre miejsce i doplynac na mety dopiero na
12 miejscu.
Ostatecznie regaty zakończyłyśmy na 9 miejscu na 27, wyniki na stronie:
http://www.arenaltrainingcamps.com
Mimo ze w najbliższych dniach będziemy jeszcze dopracowywac detale oraz
testować nowe żagle to jesteśmy bardzo zadowolone z pracy która wykonalysmy
ze Zdzichem Staniulem oraz naszymi sparing partnerami Tina i Sanni z Niemiec
oraz Piotrkiem i Pawłem, kolegami z Kadry Narodowej
Przy okazji zapraszamy do przeczytania artykułu który ukazał się na stronie:
www.470er.pl
Oraz dziękujemy za wsparcie firmie budowlanej Energopol ze Szczecina
Pozdrawiamy
Aga i Jola
13 II 2012
Po
miesiącu siedzenia w domu w końcu rozpoczęłyśmy treningi na Majorce. Miesiąc
to bez wątpienia bardzo długa przerwa ale wykorzystałyśmy ten czas na
przygotowanie fizyczne na siłowni, egzaminy na uczelni (Aga), organizacje
wyjazdu na zgrupowanie, składanie planów na obecny rok, szczególnie do
maja, czyli kwalifikacji olimpijskich. W miedzy czasie dojechała nasza
łódka z całym sprzętem z Australii. Kontenery przyszło nam rozpakowywać
w temperaturze -15°C, a może i nawet niższej, było zimno do tego stopnia,
że linki którymi wiązałyśmy łódkę poprzymarzały do metalowego wózka
W każdym razie zimną Polskę zostawiłyśmy daleko za sobą, aby na gorącej,
słonecznej Majorce solidnie przetrenować 12 dni. Przynajmniej takie były
nasze nadzieje
Niestety, jeszcze będąc w Polsce dochodziły do nas niepokojące
informacje od kolegów, którzy trenowali na miejscu. Że niby zimno, że
niby śnieg
nie dawałyśmy temu wiary tym bardziej, że jak powszechnie
wiadomo "photoshop czyni cuda".
Majorka przywitała nas mroźnym podmuchem zaraz po wyjściu z lotniska.
Relacje z treningu finnistów, którzy właśnie kończyli zgrupowanie i twierdzili,
że na wodzie jest niesamowicie zimno, że wymiękają nawet najtwardsi, sprawiły,
że nasz optymizm lekko opadł.
Jesteśmy po dwóch dniach męczących treningów. Męczących, bo ich intensywność
musi być bardzo wysoka aby nie zamarznąć. Do trzech (w niektórych kręgach
mówi się o 2,5) godzin ręce jeszcze nie zamarzają - na tą dziwną przypadłość
cierpią szczególnie załoganci ?, jednak dzisiaj sprawnie do samego końca
udało nam się przetrenować 4 godziny. Jest to o tyle wyczyn, że poranek
przywitał nas opadami śniegu i temperaturą odczuwalną w granicach 1°C.
Trenujemy razem z Piotrkiem Ogrodnikiem i Pawłem Chorobą, których ewidentnie
prześladuje pech. Dzisiaj zostali posądzeni przez właściciela naszego
hotelu o kradzież roweru i ukrycie go w samochodzie PZŻ. Jest to oczywiście
niedorzeczne, bo taki rower nawet by się nie zmieścił do naszego wypchanego
po brzegi samochodu. Swoją drogą musieliby być bardzo nierozsądni żeby
kraść rower i ukryć go w samochodzie oklejonym naklejkami Polskiego Związku
Żeglarskiego do tego stojącego na parkingu przed hotelem
Jednak panowie
policjanci, nie dość że nie mówiący po angielsku to jeszcze bardzo poważnie
podchodzący do sprawy, potraktowali chłopaków jako już winnych i zgarnęli
z portu zanim jeszcze zdążyliśmy zejść na wodę. Na szczęście dla nich
nie zostali zakuci w kajdany i dzisiejszą noc spędzą z nami w ogrzewanym
hotelu a nie na pryczy w celi, ale coś czuję, że sprawa się jeszcze nie
zakończyła i w najbliższych dniach i my będziemy musiały składać wyjaśnienia.
Najbardziej obawiam się o siebie, bo jako jedyna korzystam z pomieszczenia
dla rowerów, a wczoraj nawet kusiło mnie, żeby pożyczyć od stojącego obok
roweru pompkę, bo po gorącym powietrzu w Australii muszę teraz jeździć
na flakach. Wszyscy są zbulwersowani całą akcją, bo przecież my byśmy
chcieli tylko w spokoju trenować a nie tłumaczyć się przed narwanymi policjantami.
Wrzucamy również parę zdjęć z treningów zrobionych przez Zdzicha Staniula,
który nas tutaj trenuje
15 XII 2011
Niestety
warunki, które zastałyśmy w trakcie 3 pierwszych dni wyścigów zupełnie
nie pokrywały się z tym, na co się szykowałyśmy. Mam na myśli wiatr wiejący
od brzegu z siłą 10-18knt, ze zmianami dochodzącymi momentami do 40 stopni.
Był to dla nas test na cierpliwość, bo jak na złość za każdym razem,
gdy decydowałyśmy się na płynięcie w daną stronę, to inna wydawała. Dodając
do tego odrobinę mniejszą prędkość od większości
stawki oraz błędy taktyczne głównie wymuszone przez bardzo trudną "jazdę
w peletonie" obecnie zajmujemy 35 miejsce, które nie daje nam w pierwszym
etapie kwalifikacji olimpijskiej. Jednak walka wciąż trwa. Tak, jak do
samej mety walczymy o każdy punkt, tak w następnych 4 wyścigach nie mamy
zamiaru się poddawać.
22 XI 2011
Wrażenia
po pierwszych dniach pływania w Perth :) - warunki do żeglownia REWELACYJNE
Jak się okazało na akwenie największym niebezpieczeństwem nie są wcale
pływające rekiny, a bardzo mała głębokość dna na którym już nie jedna
załoga złamała lub przegięła maszt. Przy silnym wietrze i bardzo nieprzyjemnej,
krótkiej fali wystarczy moment zagapienia - wywrotka - i po maszcie.
Wiatr jak mogłyśmy zaobserwować przez ostatnie dni wieje ciągle z podobnego
kierunku i z siłą +/- 20knt. Dzisiaj jedynie urządził nam małego psikusa
i o godzinie 13 ścichł kompletnie, następnie obrócił się o 180 stopni
i wzrósł do max 15knt. Wszyscy są przygotowani na silnowiatrowe Mistrzostwa
Świata, ale jak widać wszystko się może zdarzyć.
Kolejnym czynnikiem poprawiającym nam nastrój i sprawiającym, że żeglowanie
w Australii jest naprawdę wyjątkowe to słońce. Świeci nam codziennie od
5 rano do 7 wieczorem. Nie ma mowy o wychodzeniu na dwór bez odpowiedniej
warstwy kremu 30+, o czym mogliśmy się przekonać pierwszego dnia, a właściwie
wieczora podziwiając nasze czerwone plamy na skórze.
Niestety
od pierwszego dnia zmagamy się z wirusem, który zaatakował naszą załogę
i na 2 dni wyeliminował z treningów. Teraz czujemy się już dużo lepiej
i mamy nadzieję, że w najbliższych dniach odzyskamy pełnię sił. Tym bardziej,
że od jutra zaczynają się próbne regaty zorganizowane przez trenerów 470.
Będziemy się ścigać przez 4 dni i z pewnością da nam to lepszy obraz jak
wyglądamy z prędkością oraz czego się można spodziewać na trasie nadchodzących
Mistrzostw Świata
[ ARCHIWUM NEWS'ów
]
[ GÓRA STRONY ]
|