[ strona główna - NEWS ]
[ TEAM 470_Aga&Jola ]
[ OSIĄGNIĘCIA ]
[ KLASA 470 ]
[ GALERIA ]
[ FILMY ]
[ WSPIERAJĄ NAS ]
[ PISZĄ O NAS ]
[ KONTAKT ]
 

WITAMY

Żeglarstwo to dynamika.
To również konsekwencja ...

Zaistnienie w żeglarstwie podkreśla prestiż i potencjał.
Najwyżej postawione cele, może realizwać tylko najlepszy zespół.
• optymizm • profesjonalizm • entuzjazm • poświęcenie
To cechy naszego zespołu.
To jednak nie wszystko...

Nasz cel to: walka o medal w najbardziej prestiżowej imprezie sportowo-medialnej na świecie - Igrzyskach Olimpijskich w LONDYNIE w 2012.

NEWS

04 IV 2012

Kolejny bardzo dobry dzień dla naszej załogi.
Dzisiaj wiatr był podobny co do siły jednak o wiele mniej przewidywalny niż wczoraj.
Nachodzace chmury powodowały duże zmiany w kierunku i sile co odrobine komplikowalo nam żeglowanie. Spowodowało to rowniez bardzo ciasna walke miedzy lodkami i nieraz robilo nam sie goraco gdy trzeba bylo mijac się z lodkami na centymetry.
W związku z tym prawdopodobnie przezylam dwa male zawaly serca :)
Mimo wszystko udało nam się wyjść z tego obronna ręka
i zanotowaliśmy dwa bardzo dobre miejsca w wyścigach: 13 i 3.
Oznacza to, ze jutro na wyscigi zakładamy niebieskie koszulki potwierdzające nasze 2 miejsce w klasyfikacji ogólnej!!!

03 IV 2012

Zwlekalysmy z napisaniem pierwszej relacji aby nie zapeszyc, chociaż nawet teraz mam podobne uczucie.
24.03 zaczelysmy kolejne i już ostatnie zgrupowanie na Majorce wliczając w to regaty Pucharu Świata kończące nasze treningi. Zawody te są o tyle dla nas ważne, ze nie tylko podsumowuja nasze przygotowania do sezonu ale rownież są dla nas jedna z trzech imiennych, krajowych eliminacji do Igrzysk Olimpijskich. Kolejnymi imprezami eliminacyjnymi bedą puchar świata we francuskim Hyeres oraz Mistrzostwa Świata w Barcelonie, gdzie będziemy walczyć o przepustkę dla kraju na Igrzyska.

Ostatnie dni spędziliśmy na przygotowywaniu łódki i startach w próbnych wyścigach razem z mezczyznami. Nie mogliśmy się nadziwić jak dobrze nam szło w bardzo silnej stawce. Upewnilysmy się ze nasza prędkość jest bardzo dobra oraz zauważyliśmy ze zeglujemy teraz dużo rozsądnej, bez popełniania taktycznych błędów które zdarzały nam się wcześniej. Zaowocowało to wygraniem kilku wspólnych wyścigów lub miejscami w ścisłej czołówce. Dzięki temu spokojnie podeszlysmy do pierwszych dzisiejszych wyścigów.

Jeśli chodzi o nasze wyniki to najlepiej zacząć od tego ze dzisiaj wygralysmy swój pierwszy wyścig w Pucharze Świata.
Łatwo nie było, po ciężkim starcie musialysmy znaleźć szybko jak najlepsze miejsce do zrobienia zwrotu i kontynuowania żeglowania na czystym wietrze. Sprawa była na tyle skomplikowana ze zaraz po starcie wymieszlysmy się z grupa chłopaków którzy startowali przed nami, więc na jednym boku nagle ścigalo się ze sobą prawie 100 lodek. Decyzja o miejscu do zwrotu okazała się bardzo dobra, więc szybko oderwalysmy się od całego peletonu i uwagę poswiecilysmy tylko na prędkości łódki. Przed górna boja nie mogliśmy się połapać gdzie jest reszta dziewczyn bo zrobił się ogromny tłok, okazało się jednak ze boje ominelysmy jako 2 zaraz za brytyjkami. Świetna praca na pełnym spowodowała ze bylysmy dużo od nich szybsze i kolejna boje ominelysmy już jako pierwsze. Dalej już tylko powiekszalysmy nasza przewagę aby spokojnie dowieźć pierwsze zwycięstwo do mety.

W kolejnym wyścigu zyskalysmy na trasie 10 miejsc i skonczylysmy na 11 pozycji. Ogólnie zajmujemy teraz 4 pozycje, wyniki na stronie: http://www.trofeoprincesasofia.org/resultados4.html

To był nasz najlepszy dzień w regatach tej rangi. Jesteśmy bardzo zadowolene ze swojej żeglugi oraz spokoju jaki panuje na łódce, dzięki temu udaje nam się zyskiwać cenne metry i miejsca.

Jutro według prognozy kolejny dzień zmagań w podobnych warunkach wiatrowych.

Pozdrawiamy!
Aga i Jola

23 III 2012

15 dni naszego ostatniego zgrupowania na Majorce przebiegły niezauważenie szybko. Aż cieżko uwierzyć ze przez ten czas zrobiliśmy tak wiele. Wliczając w to dziesiątki godzin spędzonych na speed testach, pomiar masztów i kupno i przygotowanie tego upragnionego, kolejne godziny porównywania prędkości aż po regaty treningowe które odbyły się w zeszły weekend.

Nowy maszt momentalnie rozwiązał wszelkie nasze problemy z prędkością, teraz nie tylko pływamy tak samo szybko jak najlepsi ludzie na świecie ale nawet szybciej.
Pierwsze tego przesłanki przyniosły nam wyścigi treningowe połączone z duża ekipa niemiecka, gdzie nie mialysmy żadnego problemu aby pływać na czele stawki i wygrywać wyścigi.

Największym jednak dla nas i naszego sprzętu sprawdzianem były regaty "Arenal Training Cups Trophy" gdzie mialysmy możliwość ścigania się z najlepszymi zawodniczkami na swiecie przy praktycznie wszystkich warunkach wiatrowych. Cieszy nas fakt ze bez problemu walczyliśmy o czołowe miejsca i nie popelnialysmy większych błędów taktycznych. Szczególnie zacięta walkę stoczylysmy z dwukrotnymi mistrzyniami swiata-Holenderkami, ktore w Australii "skasowaly" nasza poprzednia lodke. Wielka satysfakcje sprawilo nam jak po bliskiej walce odpierajac skutecznie ich ataki, konczylysmy wyscigi przed nimi. Całe regaty pewnie skonczylybysmy na dużo lepszym miejscu, gdyby ostatniego dnia Majorka nie zaskoczyła Joli wysoką falą, która skutecznie zmusiła nas do rezygnacji z wyścigów (Jola cierpi na chorobę morską i zawsze w tych warunkach oraz w trakcie regat musi zażywać tabletki). Niemniej jednak nawet walcząc z własnymi słabościami udało nam się tego dnia na górnej boi zameldowac na 3 miejscu, niestety w dalszej części wyścigu organizm Joli zwyciężył i musiałysmy po nierównej walce oddać to dobre miejsce i doplynac na mety dopiero na 12 miejscu.

Ostatecznie regaty zakończyłyśmy na 9 miejscu na 27, wyniki na stronie: http://www.arenaltrainingcamps.com

Mimo ze w najbliższych dniach będziemy jeszcze dopracowywac detale oraz testować nowe żagle to jesteśmy bardzo zadowolone z pracy która wykonalysmy ze Zdzichem Staniulem oraz naszymi sparing partnerami Tina i Sanni z Niemiec oraz Piotrkiem i Pawłem, kolegami z Kadry Narodowej

Przy okazji zapraszamy do przeczytania artykułu który ukazał się na stronie: www.470er.pl

Oraz dziękujemy za wsparcie firmie budowlanej Energopol ze Szczecina

Pozdrawiamy
Aga i Jola

13 II 2012

Po miesiącu siedzenia w domu w końcu rozpoczęłyśmy treningi na Majorce. Miesiąc to bez wątpienia bardzo długa przerwa ale wykorzystałyśmy ten czas na przygotowanie fizyczne na siłowni, egzaminy na uczelni (Aga), organizacje wyjazdu na zgrupowanie, składanie planów na obecny rok, szczególnie do maja, czyli kwalifikacji olimpijskich. W miedzy czasie dojechała nasza łódka z całym sprzętem z Australii. Kontenery przyszło nam rozpakowywać w temperaturze -15°C, a może i nawet niższej, było zimno do tego stopnia, że linki którymi wiązałyśmy łódkę poprzymarzały do metalowego wózka…
W każdym razie zimną Polskę zostawiłyśmy daleko za sobą, aby na gorącej, słonecznej Majorce solidnie przetrenować 12 dni. Przynajmniej takie były nasze nadzieje… Niestety, jeszcze będąc w Polsce dochodziły do nas niepokojące informacje od kolegów, którzy trenowali na miejscu. Że niby zimno, że niby śnieg… nie dawałyśmy temu wiary tym bardziej, że jak powszechnie wiadomo "photoshop czyni cuda".

Majorka przywitała nas mroźnym podmuchem zaraz po wyjściu z lotniska. Relacje z treningu finnistów, którzy właśnie kończyli zgrupowanie i twierdzili, że na wodzie jest niesamowicie zimno, że wymiękają nawet najtwardsi, sprawiły, że nasz optymizm lekko opadł.

Jesteśmy po dwóch dniach męczących treningów. Męczących, bo ich intensywność musi być bardzo wysoka aby nie zamarznąć. Do trzech (w niektórych kręgach mówi się o 2,5) godzin ręce jeszcze nie zamarzają - na tą dziwną przypadłość cierpią szczególnie załoganci ?, jednak dzisiaj sprawnie do samego końca udało nam się przetrenować 4 godziny. Jest to o tyle wyczyn, że poranek przywitał nas opadami śniegu i temperaturą odczuwalną w granicach 1°C.
Trenujemy razem z Piotrkiem Ogrodnikiem i Pawłem Chorobą, których ewidentnie prześladuje pech. Dzisiaj zostali posądzeni przez właściciela naszego hotelu o kradzież roweru i ukrycie go w samochodzie PZŻ. Jest to oczywiście niedorzeczne, bo taki rower nawet by się nie zmieścił do naszego wypchanego po brzegi samochodu. Swoją drogą musieliby być bardzo nierozsądni żeby kraść rower i ukryć go w samochodzie oklejonym naklejkami Polskiego Związku Żeglarskiego do tego stojącego na parkingu przed hotelem… Jednak panowie policjanci, nie dość że nie mówiący po angielsku to jeszcze bardzo poważnie podchodzący do sprawy, potraktowali chłopaków jako już winnych i zgarnęli z portu zanim jeszcze zdążyliśmy zejść na wodę. Na szczęście dla nich nie zostali zakuci w kajdany i dzisiejszą noc spędzą z nami w ogrzewanym hotelu a nie na pryczy w celi, ale coś czuję, że sprawa się jeszcze nie zakończyła i w najbliższych dniach i my będziemy musiały składać wyjaśnienia. Najbardziej obawiam się o siebie, bo jako jedyna korzystam z pomieszczenia dla rowerów, a wczoraj nawet kusiło mnie, żeby pożyczyć od stojącego obok roweru pompkę, bo po gorącym powietrzu w Australii muszę teraz jeździć na flakach. Wszyscy są zbulwersowani całą akcją, bo przecież my byśmy chcieli tylko w spokoju trenować a nie tłumaczyć się przed narwanymi policjantami.

Wrzucamy również parę zdjęć z treningów zrobionych przez Zdzicha Staniula, który nas tutaj trenuje

15 XII 2011

Niestety warunki, które zastałyśmy w trakcie 3 pierwszych dni wyścigów zupełnie nie pokrywały się z tym, na co się szykowałyśmy. Mam na myśli wiatr wiejący od brzegu z siłą 10-18knt, ze zmianami dochodzącymi momentami do 40 stopni.

Był to dla nas test na cierpliwość, bo jak na złość za każdym razem, gdy decydowałyśmy się na płynięcie w daną stronę, to inna wydawała. Dodając do tego odrobinę mniejszą prędkość od większości stawki oraz błędy taktyczne głównie wymuszone przez bardzo trudną "jazdę w peletonie" obecnie zajmujemy 35 miejsce, które nie daje nam w pierwszym etapie kwalifikacji olimpijskiej. Jednak walka wciąż trwa. Tak, jak do samej mety walczymy o każdy punkt, tak w następnych 4 wyścigach nie mamy zamiaru się poddawać.

22 XI 2011

Wrażenia po pierwszych dniach pływania w Perth :) - warunki do żeglownia REWELACYJNE
Jak się okazało na akwenie największym niebezpieczeństwem nie są wcale pływające rekiny, a bardzo mała głębokość dna na którym już nie jedna załoga złamała lub przegięła maszt. Przy silnym wietrze i bardzo nieprzyjemnej, krótkiej fali wystarczy moment zagapienia - wywrotka - i po maszcie.
Wiatr jak mogłyśmy zaobserwować przez ostatnie dni wieje ciągle z podobnego kierunku i z siłą +/- 20knt. Dzisiaj jedynie urządził nam małego psikusa i o godzinie 13 ścichł kompletnie, następnie obrócił się o 180 stopni i wzrósł do max 15knt. Wszyscy są przygotowani na silnowiatrowe Mistrzostwa Świata, ale jak widać wszystko się może zdarzyć.
Kolejnym czynnikiem poprawiającym nam nastrój i sprawiającym, że żeglowanie w Australii jest naprawdę wyjątkowe to słońce. Świeci nam codziennie od 5 rano do 7 wieczorem. Nie ma mowy o wychodzeniu na dwór bez odpowiedniej warstwy kremu 30+, o czym mogliśmy się przekonać pierwszego dnia, a właściwie wieczora podziwiając nasze czerwone plamy na skórze.

Niestety od pierwszego dnia zmagamy się z wirusem, który zaatakował naszą załogę i na 2 dni wyeliminował z treningów. Teraz czujemy się już dużo lepiej i mamy nadzieję, że w najbliższych dniach odzyskamy pełnię sił. Tym bardziej, że od jutra zaczynają się próbne regaty zorganizowane przez trenerów 470. Będziemy się ścigać przez 4 dni i z pewnością da nam to lepszy obraz jak wyglądamy z prędkością oraz czego się można spodziewać na trasie nadchodzących Mistrzostw Świata

 

[ ARCHIWUM NEWS'ów ]

[ GÓRA STRONY ]

Agnieszka Skrzypulec - Copyright © 2011