strzałka do góry
ENERGA Sailing Team Poland
Agnieszka Skrzypulec

AKTUALNOŚCI

12.08.2015
PreOlympic Test Event

Nasze wakacje dobiegły końca już 3 tygodnie temu. W tym czasie tydzień spędziłyśmy w Gdyni, gdzie przy okazji treningów wzięłyśmy udział w PIERWSZYCH Mistrzostwach Polski w sprincie. To nowa formuła regat polegająca na rozgrywaniu krótkich, 10 minutowych wyścigów w grupie 4 łódek i na zasadzie pucharowej. Po wygraniu wszystkich wyścigów w fazie eliminacji i ćwierćfinałów dostałyśmy się bezpośrednio do wyścigu finałowego. W finale przyszło nam się ścigać w bardzo szkwalistym wietrze dochodzącym do nawet do 30 węzłów więc parę łódek nie zdołało przepłynąć całej trasy z topem do góry. My dałyśmy radę, wygrałyśmy wyścig finałowy i odebrałyśmy złote medale.

Dalej ruszyłyśmy w podróż do Brazylii.

Już 2 dni po przylocie rozpoczęły się pierwsze wyścigi Mistrzostw Ameryki Południowej. Na starcie pojawiły się najlepsze załogi z całego świata, ponieważ każdy traktował ten start jako ostatni sprawdzian przed główną imprezą rozgrywaną w tym roku w Rio – regatami przed olimpijskimi PreOlympic Test Event. Wszystkie wyścigi zostały rozegrane na zatoce Guanabara Bay której cechą charakterystyczną są słabe/średnie wiatry i bardzo silne zmienne prądy. W zeszłym roku za nic nie mogliśmy się odnaleźć w tych warunkach, tym razem jednak poszło już dużo lepiej i mistrzostwa skończyłyśmy n 8 miejscu. Za nami zostały Brazylijki, które w zeszłym roku wygrały te regaty i wychowały się na tym akwenie więc widać, że „świat” goni i treningi tutaj przynoszą efekty.

W ostatnich dniach dostałyśmy od trenera trochę wolnego i udało się w końcu (bez dodatkowych problemów zdrowotnych) co nieco pozwiedzać. Odkryłyśmy piękno Rio de Janeiro widziane z wysokości ok 400m, nawet Chrystus Odnowiciel po naszej wizycie stoi jak stał.

Przed nami ostatnie dni przed startem w PreOlympic, pierwsze wyścigi klasa 470 ma zaplanowane na 16 sierpnia. W tym czasie rozprostujemy jeszcze kości na łódce i przygotujemy ją do pomiarów.

10.07.2015
Mistrzostwa Europy

Jedna z trzech najważniejszych imprez w tym sezonie za nami. Na starcie stanęło 47 kobiecych załóg z Europy i „reszty świata”. Regaty skończyłyśmy na 11 miejscu i 8 w relacji państw europejskich.

Z wyniku jestem zadowolona. Troszkę inaczej się żegluje, gdy „nie masz nic do stracenia” w Pucharze Świata, czy Europy. Mistrzostwa są jednak o tyle ważne, że to od nich zależy czy w następnym roku możemy liczyć na stypendium i miejsce w Kadrze Narodowej. Takie zasady.

Widać było, że sporo załóg podejmowało duże ryzyko (chociażby Izraelki, które po 2 letniej przerwie powróciły do ścigania i z marszu wygrały 4 wyścigi żeglując w inną stronę niż reszta łódek). Przez 5 dni ściągania wokół nas na tabeli wyników były ciągłe przetasowania. Raz wspomniane Izraelki prowadziły regaty, aby kolejnego spaść na 16 miejsce. Jeden dobry dzień mógł zadecydować o skoku nawet o 15 miejsc w klasyfikacji generalnej, lub gorszy dzień – ściągnąć cię o tyle samo miejsc w dół.

Co ciekawe my ciągle trzymałyśmy się blisko pierwszej 10, podciągając się codziennie o parę pozycji. Ostatecznie 10 miejsce przegrałyśmy na remisie z załogą z Japonii.

Najbardziej szkoda jednego dnia gdy przyszło nam ścigać się w bardzo słabym wietrze. W pierwszym wyścigu po rewelacyjnym starcie i wyborze dobrej strony halsówki prowadziłyśmy stawkę. Dlaczego więc ten wyścig okazał się naszym najgorszym w całych regatach i zamiast pierwsze, dopłynęłyśmy 19? Cóż… mistrzostwa robią swoje. Gdy już czułam, że mamy bardzo dobrą pozycję bałam się zaryzykować i wziąć co moje ;) Przy tak słabym wietrze później nie było szans naprawić błędu. Następny wyścig tego dnia podobny – znów żegluga po super stronie i 3 miejsce na górnym znaku. Coś jednak przez całe regaty nie grało z naszymi kursami z wiatrem. Łódki zaczęły dojeżdżać, zrobiło się ciasno i gorąco. Zamiast patrzeć do przodu były myśli o utrzymaniu miejsca. Skończyło się tym, że na metę dopłynęłyśmy 8. Gdyby nie ten jeden felerny dzień, na koniec miałybyśmy szanse walczyć o medale.

Cieszę się, że przed nami trochę dni treningowych. Koniec lipca spędzimy w trójmieście, a na początku sierpnia wylatujemy na trzy tygodnie do Rio, gdzie spokojnie będziemy mogli popracować i na koniec sprawdzić się w regatach przedolimpijskich! Do tego czasu dostałyśmy trochę czasu na „złapanie oddechu”, uporządkowanie swoich spraw i regenerację.

[ZOBACZ PEŁNE WYNIKI REGAT]

19.06.2015
Puchar Świata w Weymouth

Weymouth już zawsze będzie dla mnie miejscem symbolicznym. To tam, dokładnie 9 lat temu pierwszy raz zrodziła się w mojej głowie myśl i marzenie o olimpijskim starcie. 9 lat temu w Weymouth rozegrane zostały Młodzieżowe Mistrzostwa Świata ISAF, wtedy jeszcze walczyłam na Laserze Radialu i nie spodziewałam się, że 6 lat później będę miała zaszczyt reprezentować Polskę na Igrzyskach Olimpijskich, tym bardziej w innej klasie - 470.

Moja kariera po Optymiście była dość prostoliniowa. Właściwie bez żadnego wyboru byłam skazana na żeglowanie na Laserze – była to jedyna dostępna łódka w klubie. Wtedy chodziły tylko plotki o tym, że Europa ma zostać wycofana z programu Igrzysk a jej miejsce ma zająć Laser Radial. Moje starty na Laserze nie były więc związane z ambicjami i marzeniami olimpijskimi, a z chęcią dalszego spędzania super czasu na wodzie i adrenaliny związanej z rywalizacją.

Wszystko zmieniło się we wspomnianym Weymouth.

Teraz, po 3 latach miałam ogromną przyjemność wrócić do miejsca, które na stałe wywróciło mój świat do góry nogami.

Zatoka w Weymouth jest akwenem skomplikowanym: silne prądy, zmienny wiatr, ciężka, zmieniająca się fala po długości trasy. Żeglowanie było dla nas bardzo trudne. Pierwszego dnia dwukrotnie pierwszą boję mijałyśmy na ostatnich miejscach. Ze względu jednak na swoją historię związaną z tym miejscem i widok wysokich białych klifów (główni winowajcy ekstremalnie zmiennego wiatru), które towarzyszyły mi na tym akwenie od 9 lat wiedziałam, że nie możemy załamywać rąk. Miejsca udało nam się nadrabiać. Kolejny dzień przyniósł 2 dobre dla nas wyścigi i z 16 miejsca na otwarciu nagle awansowałyśmy o 10 pozycji. Żeglarstwa jednak nie ma bez wiatru, dlatego dzień 3 przesiedziałyśmy na brzegu a później na motorówce trenera kończąc dzień bez żadnych wyścigów.

Do wyścigu medalowego awansowałyśmy z 9 miejsca z dużymi szansami na 8. Wyszedł nam super start, ale założenie na wyścig popsuło mi w głowie. Wychodząc z założenia, że musimy ten wyścig wygrać, zapomniałyśmy o dobrym żeglowaniu, metę przecięłyśmy na 9 pozycji i w klasyfikacji ogólnej spadłyśmy na 10 miejsce. Kolejne doświadczenie… spokojna głowa, która nas ratuje w wyścigach flotowych musi pozostać na swoim miejscu również w Wyścigu Medalowym.

Przed nami bardzo ważna impreza - Mistrzostwa Europy. Sprzęt skompletowany, głowa spokojna, do poukładania zostało jeszcze parę klocków ale wyrobimy się.

09.06.2015
Sezon startowy w pełni.

Nim się obejrzałam, a czasu w domu między jedną, a drugą sportową „akcją” jest tak mało, że nawet zapominam wywiesić mokre pianki.

Na najwyższych obrotach minął nam Maj. Zimny Maj. Maj stał pod znakiem zimnych startów: najpierw na rodzimych wodach w Pucharze PZŻ, a następnie w holenderskim Medembliku w Pucharze Europy. Oba te straty łączył wspólny czynnik: bardzo zmienny wiatr i płaska woda. O ile w trakcie Pucharu PZŻ nie specjalnie radziłyśmy sobie w takich warunkach i skończyłyśmy na 3 miejscu przegrywając na remisie z 2 - Szwajcarkami, to na Pucharze Europy wyciągnęłyśmy wnioski i zdobyłyśmy nasz pierwszy MEDAL na międzynarodowej imprezie. Co prawda po drugim dniu regat z ogromnym zaskoczeniem przyjęłyśmy fakt, że z trzema 10 miejscami i jednym 4 podskoczyłyśmy na 4 miejsce…. Cóż nasze rywalki jeszcze gorzej radziły sobie w takich warunkach i powiedzenie „słabo ale stabilnie” (*odrobinę zmodyfikowane) nabrało nowego, pozytywnego znaczenia :).

Jutro startujemy w kolejnym Pucharze Świata, tym razem w Weymouth które było gospodarzem żeglarskich Igrzysk Olimpijskich w 2012r. Jako że czasu do Mistrzostw Europy jest mało, testujemy kolejny sprzęt, żeby za niecały miesiąc wybrać najszybszy (mam nadzieję!) zestaw.

26.04.2015
Puchar Świata we Francuskim Hyeres.

Tegoroczne zasady startów w regatach cyklu Pucharu Świata uległy znacznej zmianie. W odróżnieniu od poprzednich lat i wszystkich innych rozgrywanych regat, możliwość startu dostaje tylko 40 najlepszych łódek na świecie, które przez 8 wyścigów ścigają się w jednej grupie.

30 łódek najwyżej skalsyfikowanych w rankingu światowym dostaje zaproszenia w pierwszej kolejności, szansę na wywalczenie pozostałych 10 miejsc dostajemy na regatach Pucharu Europy bezpośrednio poprzedzających Puchar Świata.

Wydaje się to być skomplikowane, ale efekty takiej selekcji są jak najbardziej pozytywne. Wyścigi w wyrównanej stawce są bardzo wymagające, mały błąd może spowodować bardzo duża utratę miejsc, a z drugiej strony bliska walka ułatwia nadrabianie straconych pozycji.

Dla nas głównym celem na te regaty był test nowej łódki - Szwagra. Do końca nie wiedziałyśmy czego się spodziewać, a brak opływania na nowym sprzęcie mógł nam znacząco utrudnić ściganie. Tak się na szczęście nie stało. Przez 4 poprzedzające start dni udało nam się przejrzeć Szwagra i mniej więcej wiedziałyśmy czego możemy się po nim spodziewać.

Wyścigi wychodziły nam bardzo przyzwoicie, szczególnie po dobrych startach nie dałyśmy sobie odebrać miejsca w pierwszej dziesiątce. Po dobrym starcie i przy dobrej prędkości łódki wyścigi są znacznie prostsze i mniej skomplikowane, co jednak gdy start nie wyjdzie i trzeba się ścigać w peletonie lub go gonić? Taki wyścig również nam się zdarzył i z 37 miejsca na pierwszej boi, po złapaniu dobrego „flow” finiszowałyśmy na 7 miejscu. Takie wyścigi są dla mnie szalenie ważne. Ciągle uczymy się jak opanować nasze emocje, złość, zostawić co złe za sobą i myśleć o następnym kroku. Ten wyścig pokazał, że można, że wyścig kończy się na mecie a nie po pierwszej boi, że przy „otwartej głowie” wszystko jest możliwe (oczywiście czasem warunki ograniczają pole manewru).

Po 8 wyścigach awansowałyśmy do wyścigu medalowego na 7 miejscu, ze startą 2 pkt do Niemek. Może to podejście personalne ale bardzo chciałyśmy skończyć przed nimi :) Ta sztuka się udała, jednak Japonki które pożeglowały bardzo dobrze i wygrały wyścig medalowy przeskoczyły nas w klasyfikacji ogólnej. No nic, następnym razem spróbujemy się odegrać i poprawić błędy z wyścigu medalowego.
Przed nami start na Gardzie (6-10.05) w regatach Pucharu Europy, liczba startujących dużo mniejsza ale liczymy na fajny silny i średni wiatr i dalsze testy Szwagra i zestawu.

Relację „dzień po dniu” z regat można śledzić na naszym facebookowym profilu: www.facebook.com/470pol11

28.03-04.04.2015
Puchar Europy, Trofeo Princesa Siofia, Palma de Mallorca

Za nami pierwszy start w europejskich regatach i tym samym prawdziwe rozpoczęcie sezonu żeglarskiego.

Trofeo Princesa Sofia zawsze były największymi regatami w sezonie ze względu na dużą liczbę startujących, nie inaczej było w tym roku. Mimo, że od zeszłego roku ISAF (międzynarodowa federacja żeglarska) obniżyła rangę zawodów z Pucharu Świata do Pucharu Europy, najlepsi zawodnicy nadal wybrali te regaty do sprawdzenia swojej pozycji na świecie. Co ciekawe, regaty te były też kwalifikacjami do najbliższego Pucharu Świata w Hyeres. My start w najbliższym Pucharze Świata mamy zapewniony z awansu dzięki 15 miejscu w rankingu PŚ, pozostałe załogi walczyły jednak o 10 dodatkowych miejsc. Maksymalna ilość startujących w Pucharze Świata to 40 załóg: 30 na podstawie rankingu PŚ i 10 wyłonionych w regatach kwalifikacyjnych bezpośrednio poprzedzających PŚ.

W trakcie tych zawodów zdobyłyśmy ogromnie dużo doświadczenia. Po pierwsze bardzo rzadko mamy możliwość ścigania się w stawce ponad 60 łódek, przy których następuje podział na grupy, a dalej kwalifikacje i finały. Każdy błąd w fazie kwalifikacji może skutkować spadnięciem do grupy "srebrnej" i ściganie się w gorszej stawce. Po drugie warunki do żeglowania były rewelacyjne. Może nie w klasycznym wydaniu (stały, silny lub średni wiatr), każdego dnia mięliśmy inne warunki na wodzie: wysoka fala i zmienny wiatr 0-20 węzłów, średnia stabilna bryza morska, silny wiatr od brzegu i płaska woda i w medal race słabiutki zmienny wiatr od brzegu. Pod tym względem można było przetestować swoją wszechstronność.

Dla nas te regaty były bardzo udane. Zaczęłyśmy bardzo mocno 4 miejscem w wyścigu, który zdołało ukończyć w limitowanym czasie tylko 9 załóg. Do złotej grupy awansowałyśmy z 8 miejsca i do końca walczyłyśmy o prawdo do startu w Medal Race (10 najlepszych załóg). Na 10 wyścigów prowadziłyśmy 3: jeden wygrałyśmy, raz skończyłyśmy na 2 miejscu, a raz na 3. W międzyczasie miałyśmy groźnie wyglądającą kolizję z załogą holenderską z ich winy (prawy-lewy hals na layline), przez którą straciłyśmy 15 pozycji. Najważniejsze jednak, że łódce i nam nic się nie stało. Udało się! Do wyścigu medalowego awansowałyśmy z 9 miejsca, z 5 punktami straty do wspomnianych Holenderek i z 2 punktami przewagi nad Rosjankami. Dla mnie w tym wyścigu medalowym najważniejsze było zdobycie nowego doświadczenia, dlatego zdecydowałam się na żeglowanie w bardziej agresywnym stylu. Poskutkowało to prowadzeniem na 1 znaku! Wiatr jednak nie ułatwiał nam zadania i rozdawał karty. Najwięcej na tym zyskała załoga Francuzek, które zdołały nas dogonić i podejmując większe ryzyko na ostatnim boku trasy powiększyły przewagę. Nam za to udało się zachować zimną krew do ostatnich metrów przed metą i zbliżającą się ścianę 7 łódek wykorzystując najdrobniejsze podmuchy wiatru, przecięłyśmy 1 metr przed dziobami. Na metę wpływamy na 2 miejscu i przełamujemy złą passę wyścigów medalowych.

Bardzo fajne regaty, nasza komunikacja idzie w dobrym kierunku, Irmina robi świetną robotę na wodzie, dalej będziemy skupiać się nad podrasowaniem drobnych rzeczy i przec do przodu. Kolejne regaty już za 2 tygodnie w Hyeres (Puchar Świata) gdzie chcemy pierwszy raz wystartować na SZWAGRZE naszej nowej łódce, więc kupa przygotowań przed nami.

Bardzo dziękuję za wszelkie słowa wsparcia i zapraszam do polubienia i śledzenia nasz nowy FUN PAGE: POL11-SKRZYPULEC&MRÓZEK GLISZCZYNSKA

Pozdrawiam
Aga

25.03.2015
POL 11 Back in the game.

Mówić o porażkach jest ciężko.

Są momenty w życiu i w sporcie gdy wszystko zaczyna iść źle. Każdy dzień to walka pod prąd, rosnące frustracje, rozczarowanie i żal.
Niestety zeszły rok właśnie taki dla mnie był. Stanęłam przed pytaniem co robić dalej? Mój organizm znalazł sobie „genialny” sposób na nakłonienie mnie do tego typu przemyśleń. Miesiąc leżenia w łóżku, antybiotyków, hospitalizacja…

Powiedziałam sobie STOP. Czas posłuchać siebie, zastanowić się co chcę i jak chcę to robić. To był pierwszy krok. Dalej było już trudniej. Z jednej strony nie było dla mnie żadnej alternatywy, a z drugiej nie chciałam robić czegoś, co wyzwala we mnie tylko złość i frustracje. W jaki sposób mam się doskonalić skoro nie mogę włożyć w to całego serca?
Doszłam do punktu, gdzie musiałam podjąć odważną decyzję. Tą decyzją była rezygnacja ze sportu zawodowego. Podejrzewam, że z żeglarstwa nie zrezygnuję nigdy. To nie jest hobby, to styl życia, radość z okiełznania natury i ciągła nauka. W wyczynowym, szczególnie teamowym sporcie sama miłość do żeglarstwa nie zawsze jest wystarczająca. Teraz rozumiem, jak ważne jest podobne podejście do sportu, wzajemne motywowanie i parcie do przodu.
Paradoksalnie, gdy wszystko dla mnie było już stracone otrzymałam niepowtarzalną okazję na dalszy rozwój z Irminą Mrózek Gliszczynską. Dostałyśmy ogromny pakiet zaufania od Polskiego Związku Żeglarskiego na kontynuowanie przygotowań do kwalifikacji do Igrzysk Olimpijskich.

Najważniejsze jednak w tym wszystkim jest to, że na nowo odkryłam radość z codziennych treningów, ze ścigania się na 470, z zawodostwa.
Za nami jak do tej pory 4 miesiące treningów w tym start w Pucharze Świata w Miami gdzie wywalczyłyśmy 10 miejsce.
Przed nami cykl zawodów Pucharu Świata i Europy, miesiące treningów i najważniejszy start w Mistrzostwach Świata pod koniec roku.

Trzymajcie za nas kciuki!
Aga

28.04.2014
Regaty w Hyeres - w ramach Pucharu Świata.

Za nami pierwszy (ukończony) start w Pucharze Świata. Regaty w Hyeres zakończyłyśmy na 10 miejscu. Wiele wyścigów nie poszło po naszej myśli i ciężko jest powiedzieć w tym momencie o równym żeglowaniu, ale jesteśmy zadowolone, że do końca udało nam się utrzymać ciśnienie i awansować do pierwszej 10, tym samym rehabilitując się po nieudanym starcie na Majorce.

W najbliższym czasie kolejne starty w regatach będziemy przeplatać zgrupowaniami w Santander. Duuuuuużo jeszcze do zrobienia/przetestowania/sprawdzenia/przygotowania przed nami, więc nie pozostaje nic innego jak zakasać rękawy i brać się do roboty?

Wspierają nas: Energa, Ministerstwo Sportu i Turystyki, Polski Związek Żeglarski, Miasto Szczecin oraz Sailovnia

Pozdrawiamy
Agnieszka i Natalia ENERGA SAILING TEAM

10.04.2014
Majorka - rozdział trzeci. Epilog.

Puchar Świata na Majorce miał być mocnym uderzeniem z naszej strony. Po ostatnich udanych regatach treningowych apetyty na dobry wynik były ogromne.
Zamiast tego z dużym impetem dostałyśmy w skórę od choroby. Zaczęło się od mojego wirusa, którego przywiozłam z Polski. Po trzech dniach udało mi się go zwalczyć, ale niestety Natalia osłabiona po poprzednim antybiotyku (na regatach treningowych była już na lekach) nie miała tyle szczęścia i kolejno przechodziła wszystkie etapy choroby. Mimo, że ograniczyliśmy treningi zaraz przed samymi regatami aby dać Natalii trochę czasu na regenerację, z dnia na dzień było coraz gorzej.

Pierwszy dzień wyścigów był dniem małych katastrof. Rozbicie z powodu choroby i przerwa w treningach nie wpływają dobrze na poziom koncentracji i „świeżość umysłu” co dotkliwie odczułyśmy na naszej skórze. Drugi dzień skończyłyśmy z dużo lepszymi wynikami i awansem o 20 pozycji. Niestety w trakcie wyścigów Natalii rozwinęło się dodatkowo zapalenie ucha.
Po zejściu z wody, konsultacji z lekarzami w Hiszpanii oraz Polsce, podjęliśmy trudną decyzję o rezygnacji ze startów w kolejnych wyścigach i wysłaniu Natalii do Polski.

Szansa na rewanż już niedługo - 20-26.04 start w kolejnym Pucharze Świata we francuskim Hyeres.
Celem na najbliższy tydzień jest nabranie siły i wagi które straciłyśmy w ostatnich tygodniach aby już w pełni "fit" stanąć do kolejnego startu.

Aga, ENERGA SAILING TEAM POLAND

07.03.2014
Majorka - rozdział drugi. Kolejne statuetki dla Sarniego Żniwa!

Za nami drugie i już przed ostatnie zgrupowanie na Majorce, czyli 8 dni roboczych zakończonych trzydniowymi regatami "Arenal Training Camp Trophy".

Tym razem przez większość czasu trenowaliśmy przy północnym, bardzo zmiennym wietrze. W odróżnieniu od poprzedniej sesji, większość czasu poświęcaliśmy na ściganie się z innymi łódkami trenującymi w Arenalu.

Działo się sporo, nasza nowa łódka Sarnie Żniwo doznała kontuzji ale na szczęście udało się ją zreperować. Podobnie z Natalią, która niestety zmuszona była do 3-dniowego odpoczynku ale też już dochodzi do siebie?.

Treningi zakończyliśmy regatami, przy rekordowej jak dotąd ilości łódek (26 załóg).
Pierwszy dzień przywitał nas północnym wiatrem ze zmianami 30° i sile od 6 do 16knt. Zadziwiając same siebie, za każdym razem udawało nam się trafnie oceniać nadchodzące zmiany i w zasadzie na każdym kursie zyskiwałyśmy kolejne miejsca. Pomimo, że do tej pory przy takich warunkach zdarzało nam się dostawać niezłe „bęcki” dzień skończyłyśmy z miejscami 7,2,2. Drugiego i trzeciego dnia przyszło nam się ścigać przy słabym, południowym ale ciągle zmiennym wietrze ze względu na walczącą ze sobą bryzę i północny wiatr gradientowy. W takich warunkach zaliczyłyśmy jedną "wtopę" i zamiast ścigać się w czołówce "walczyłyśmy" o pierwszą "trójkę" od końca. Na szczęście dla nas na przedostatnim boku trasy wiatr skręcił się o ... 720°! I wyścig przerwano. Taki zimny prysznic dobrze nam zrobił, zmieniłyśmy odrobinę taktykę i w następnych wyścigach kończyłyśmy na miejscach 3, 5, 3, 2 co ostatecznie dało nam 2 miejsce w regatach ze stratą 2 punktów do Francuzek.

Dzięki za wsparcie dla Polskiego Związku Żeglarskiego, Miasta Szczecin, Sailovni, Mariny Pogoń oraz OSIR w Stargardzie Szczecińskim za pomoc w przygotowaniach do sezonu.

Strona z wynikami regat: http://trophy.arenaltrainingcamps.com/en/default/races/race-resultsall

Pozdrawiam
Aga - ENERGA SAILING TEAM